O co tu chodzi?
Cechą wyróżniających egocentrycznych zarozumialców z ogółu społeczeństwa jest własne zdanie na każdy temat. Blog Baj Lajn powstał więc z potrzeby ekshibicjonistycznego dzielenia się ze światem swoimi przemądrzałymi komentarzami na różne tematy. Przede wszystkim o polityce, ale też o społeczeństwie, mediach czy religii. Do tej pory prowadziłem bloga partyjnego. Jego zamknięcie nie oznacza zmiany poglądów. Nadal myślę swoje, ale blogować postanowiłem “na swoim”.
By line to termin pochodzący z amerykańskiego dziennikarstwa. Oznacza kolumnę w gazecie poświęconą jednemu autorowi, gdzie raczy czytelników swoim subiektywnym zdaniem. Tu jest podobnie. Wszystko, co tu wypisuję to moje opinie, a te ze swej natury są dalekie od jakichkolwiek znamion obiektywizmu. Ponieważ nie da się wszystkich zadowolić, zamierzam tu napawać niesmakiem zwolenników bogoojczyźnianej prawicy, a więc wszelkiej maści konserwatystów, członków tzw. pokolenia JP2, wyznawców Tadeusza Rydzyka, fanów IPN i innych im podobnych. Ot, na nich padło.
Autor jest człowiekiem młodym, mającym swoje sympatie i antypatie. Wśród tych drugich poczesne miejsce zajmuje Kościół katolicki. Ponieważ od czasu do czasu w komentarzach głos postanawiają zabrać anonimowi bojownicy o prawdę, postanowiłem zaoszczędzić im wysiłku. Kiedyś mianowicie miałem w zwyczaju chodzić do kościoła, a nawet jakoś tłumaczyłem sobie, że kryje się w tym jakiś sens. Nie jestem z tego dumny (bo i nie ma, z czego), ale było jak było. W momencie wejścia w wiek, w którym człowiek zaczyna samodzielnie myśleć, przestałem przekonywać samego siebie do wiary w brzemienne dziewice i pędzenie wina z wody. Tyle.
Gdyby komuś nie spodobały się moje teksty, zachęcam do wylewania swoich żali w komentarzach. Ideowych przeciwników pragnę jednak poinformować, że antyklerykałem, debilem, fanem Michnika (z tym jednym akurat bezwarunkowo się zgadzam), hipokrytą (z racji wstydliwej katolickiej przeszłości), komuchem czy lewakiem już mnie na poprzednim blogu obwoływano. Sugerowałbym więc nieco inwencji, a już najlepiej konstruktywnej krytyki. Komentarze nie są moderowane, ale zastrzegam sobie prawo do usunięcia niektórych w bardzo uzasadnionych przypadkach.
Pewien sympatyczny staruszek (Jerzy Urban) napisał w przedmowie do Drugiej klątwy Urbana (zbiór felietonów), że przewagą jego książki nad książeczką do nabożeństwa jest fakt, że jego można czytać zupełnie bez żadnego celu. Takoż i tu. Ten blog, jak już wspomniałem, nie służy osiąganiu czegokolwiek, zapraszam więc do bezcelowej lektury.





Bardzo udany dział o sobie
Witam na nowym blogu i dziękuję za miejsce w blogrollu.